Kontakt

Wpływ SARS-CoV-2 na poziom inflacji w Polsce

Artykuł z dnia 14 kwietnia 2020.

Na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy, cały świat pogrążył się w pandemii wywołanej wirusem SARS-CoV-2. Epidemia wybuchła w Chinach, aby następnie rozprzestrzenić się po Europie i całym świecie.  

Silnie zintegrowane kraje europejskie szczególnie mocno cierpią na obecnym kryzysie epidemiologicznym. Polska należy do krajów, które szybko wprowadziły restrykcyjne obostrzenia zarówno gospodarcze jak i dotyczące codziennego życia obywateli. Została zamrożona gospodarka,(z nielicznymi wyjątkami), zamknięto granice i znacznie ograniczono wolność życia Polaków.

Wirus, a gospodarka…

Nikt na razie nie potrafi oszacować skutków finansowych epidemii w Polsce. Pewne jest to, że koszty będą przeogromne. Na ten dzień, mnóstwo małych i średnich przedsiębiorstw staje przed widmem bankructwa, a końca kryzysu na razie nie widać. Nasuwa się zatem pytanie, co się stanie z dotychczas rosnącą inflacją, która w lutym 2020 była na poziomie 4,7%? Na dzień dzisiejszy inflacja już nie jest problemem. W wyniku zamrożenia gospodarki, zarówno sektor usług jak i przemysłowy mierzą się z problemem sprzedaży swoich produktów. Zostały zamknięte ich główne punkty handlowe tzn. restauracje, galerie, kina itd., w wyniku czego musiały przenieść swoją działalność na drogę internetową bądź zawiesić ją całkowicie. Te, które działają zdalnie, obniżają ceny swoich produktów aby zachęcić klientów przywykłych do robienia zakupów osobiście, do zmiany swoich przyzwyczajeń. Poza tym sklepy aby prosperować muszą utrzymać płynność finansową (obsługa zadłużenia, koszt transportów, płace pracowników), a więc będąc „pod ścianą” zostają zmuszone do obniżki cen towarów. W związku z powyższym, zamiast inflacji w danych sektorach gospodarki nastąpić może deflacja.

Taki stan rzeczy nie dotyczy jednak sektora spożywczego. Tutaj sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Popyt na żywność jest sztywny ponieważ ludzie muszą coś jeść. Ceny żywności rosną, ale zjawisko to występuje już od dawna i nie ma za wiele wspólnego z wirusem. W I kw. 2020 ceny żywności rosły w związku z rosnącymi kosztami produkcji. W wyniku epidemii inflacja w tym sektorze może jednak zahamować. Co więcej 30% produkcji żywności w Polsce jest kierowane na eksport. Obecna sytuacja znacznie utrudnia handel międzynarodowy zatem znaczna część żywności zostanie przeznaczona na rynek wewnętrzny. Zostanie zwiększona podaż, a sztywny popyt się do niej nie dostosuje. Ponad to, polityka dużych sieci handlowych polegająca na zamrażaniu cen podstawowych produktów również wyhamowuje inflację. Nie mniej jednak są produkty, których ceny mogą wzrosnąć ze względu na brak siły roboczej do ich zbioru bądź niemożliwości sprowadzenia ich zza granicy.

Co będzie dalej?

W bardzo dużej mierze skala inflacji w przyszłości zależy od kroków, które teraz podejmie rząd. Pewne jest jedno, prognozy dotyczące wzrostu PKB należy traktować z dużym dystansem. Polskiej gospodarce może grozić widmo recesji, więc nie może być mowy o dużych wzrostach PKB.  Rząd aby przeciwdziałać skutkom kryzysu zapowiedział tzw. finansową tarczę antykryzysową. Ponad to, RPP wprowadziła najniższe stopy procentowe w historii (główna stopa referencyjna – 0.5%). Tak niski poziom stóp procentowych ma nie tylko pomóc kredytobiorcom, ale także zachęcić inwestorów do zaciągania kredytów. Plan rządu zakłada zaoferowanie nieoprocentowanych kredytów wszystkim firmom, których obroty w wyniku kryzysu spadły o co najmniej 25%. Operatorem tych kredytów ma być Polski Fundusz Rozwoju, który pozyska na nie środki emitując obligacje. NBP za wydrukowane pieniądze skupi obligacje i w ten sposób „wrzuci” je na rynek. Kredyty te po roku mają być częściowo umarzane, a więc w rzeczywistości będą pełnić funkcję dotacji dla milionów przedsiębiorców.

Reasumując, przy tak znacznym wzroście podaży pieniądza na rynek oraz prawdopodobnym spadku PKB (część przedsiębiorstw nie wytrzyma kryzysu, a zatem niektóre usługi przestaną istnieć oraz zmniejszy się konkurencyjność na rynku, ceny wzrosną) możemy spodziewać się wzrostu inflacji w Polsce. Należy jednak podkreślić, że niezwykle trudne jest przewidywanie konkretnych skutków gospodarczych. Wszystko zależy od czasu, który poświęcimy na walkę z wirusem. Im dłużej gospodarka jest zamrożona, tym dotkliwsze będą skutki. Jednakże warto być dobrej myśli, nawet po najgorszej burzy w końcu wychodzi słońce.

Jan Markuszewski

Źródła: businessinsider.pl, NBP.pl

 

Kontakt

kontakt@pbda.pl

+48616660425

Polityka prywatności
Copyright © 2020 PBDA Consulting